Początki życia za granicą.

Macierzyństwo pochłonęło mnie w takim stopniu, że zapomniałam o tym, że kiedykolwiek prowadziłam jakiś blog! Za chwilę przedstawię Wam mojego, juz 2 letniego syna-Adasia, ale zanim to zrobię napiszę choć trochę jak sporo się u nas pozmieniało…

Pamiętacie jak miałam sie przeprowadzić na nowe mieszkanko? Zrobiliśmy to, nawet nie raz ! Niedługo po tym, jak sie przeprowadziliśmy, moj TŻ postanowił wyjechać za granicę, postawiliśmy na Anglię. Kilka miesięcy zarabiał w Nottingham. Ja sama z synkiem i wszystkimi obowiązkami na głowie w Polsce. Jakoś na początku roku 2015 przyjechał do nas. Mieliśmy juz rezygnować z tej całej Anglii, kiedy to moja mama zaproponowała żeby moj M. Przyleciał do niej, do Londynu. Tak też zrobił… Znów żyliśmy osobno. W końcu nadszedł długo wyczekiwany przez nas moment, aż uda się M. Sprowadzić nas do siebie! W sierpniu 2015 roku wraz z moim niespełna roczniakiem przyleciałam do Londynu. Na początku mieszkaliśmy jak większość naszych rodaków-na pokoju… Nie było zbyt ciekawie, przez kilka miesięcy miałam wielkiego doła, może nawet depresję… Nie łatwo jest mieszkać z obcymi ludzmi, tym bardziej, jeżeli byli to sami faceci. Czułam się po prostu niebezpiecznie. Nie wspomnę już nawet o tym, jak ładnie rzecz ujmując-nie dbali o porządek w naszym wspólnym miejscu zamieszkania.

Na szczęście nie trwało to długo, mieszkaliśmy tak równe 6 miesięcy. W lutym tego roku wynajęliśmy mieszkanie. Małe, przytulne, ale najważniejsze, ze juz z nikim się nie męczymy…

Teraz przedstawię mojego syna, Adama :)

Tutaj mój szkrab niedługo po porodzie. Urodził sie 20 września 2014 roku.  Ważył 3,5kg oraz mierzył 56cm. Dostał 10 pkt. W skali Apgar.

 

received_959830204078740

 

A to zdjęcie aktualne.

FB_IMG_1480252177807

Jak ten czas szybko leci…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *